Cezary Potapczuk
Tadeusz Kantor, twórca teatru Cricot II, jedna z najbardziej niezwykłych i ważnych osobowości XX wieku, artysta totalny, wybitny, ponadczasowy, powiedział kiedyś: „Nie można być ciągle na fali, trzeba być falą.” To krótkie zdanie niesie w sobie głęboką myśl o autentyczności, twórczej niezależności i potrzebie działania z wewnętrznego przekonania, a nie pod presją chwilowych trendów. W kontekście edukacji słowa te można odczytać jako apel o prawdziwe zaangażowanie w wychowanie przez sztukę – o tworzenie przestrzeni, w której młody człowiek nie tylko uczy się ról, ale także staje się sobą. Teatr nie powinien być jedynie dodatkiem do szkolnego programu, lecz ważnym elementem rozwoju emocjonalnego, społecznego i duchowego uczniów.

Rola teatru w edukacji jest nie do przecenienia. Dla młodzieży, która często zmaga się z nadmiarem bodźców, presją wyników i niepewnością tożsamości, teatr może stać się azylem, miejscem autentycznego spotkania – z drugim człowiekiem, miejscem, w którym młody człowiek może poznać siebie. To właśnie teatr pozwala każdemu wyrazić to, co trudne do wypowiedzenia w codziennej, zwykłej rozmowie z rówieśnikiem, czy z osobą dorosłą. Wcielając się w różne postaci, a może raczej nadając swoje cechy odgrywanym bohaterom, młodzi ludzie uczą się rozumienia emocji – własnych i cudzych. Nabierają empatii, odwagi i samoświadomości. Teatr staje się więc formą terapii i autoterapii, narzędziem budowania tożsamości i uczenia się języka emocji, którego często brakuje w szkolnej codzienności.
Jednym z najważniejszych walorów edukacji teatralnej jest możliwość wyrażenia emocji. Młodzież potrzebuje bezpiecznej przestrzeni, by mówić o tym, co czuje. I właśnie teatr taką przestrzeń stwarza. Daje prawo do krzyku, płaczu, śmiechu – do przeżywania i nazywania uczuć, często językiem, który kłuje w uszy „przewrażliwionych” dorosłych. Bo w teatrze można więcej. To właśnie teatr uczy, że emocje nie są słabością, lecz siłą, która umożliwia lepiej rozumieć siebie i innych.
Przeczytaj też: Filary poczucia własnej wartości

Uczestnictwo w spektaklu, „prawdziwym”, pozwala młodemu człowiekowi przeżyć coś głęboko i autentycznie, poczuć, że jego głos, to co robi, ma znaczenie. Takim mocnym głosem przemówili uczniowie szkolnej grupy teatralnej „ToNiePrzejdzie 2.0” podczas XX Przeglądu Teatrów Szkolnych i Młodzieżowych „Zwierciadła”. Sięgnęli po tekst kanadyjskiego dramatopisarza Jordana Tannahilla „Spóźnione odwiedziny”. Opowiedzieli historię o prześladowaniu przez rówieśników i samobójstwie osoby nieheteronormatywnej. Młodzi, a i dorośli, którzy obejrzeli konkursowy spektakl, przyjęli występ entuzjastycznie, co tylko utwierdziło aktorów w przekonaniu, że powiedzieli coś ważnego.
Nie mniej istotny jest aspekt integracyjny. Teatr to sztuka wspólnoty – żadna rola, scenografia czy reżyseria nie istnieją w oderwaniu od innych elementów. Uczniowie pracujący nad spektaklem uczą się współpracy, odpowiedzialności i zaufania. Próby teatralne wymagają punktualności, cierpliwości, wzajemnego wsparcia i zrozumienia. Szczególnie wartościowe są wyjazdy warsztatowe, podczas których młodzież może nie tylko doskonalić swoje umiejętności aktorskie, ale przede wszystkim zacieśniać relacje. Wspólne przeżycia, rozmowy po wielogodzinnych zajęciach, wspólne posiłki czy improwizacje w przestrzeni teatralnej, często o późnej porze, nocne spacery, wyjścia na spektakle, budują więzi silniejsze niż niejeden projekt edukacyjny czy wycieczka klasowa. Takie doświadczenia zostają na lata, uczą empatii i otwartości na innych. Na lata też zostają wspomnienia zajęć z fantastycznymi ludźmi, aktorami, reżyserami, którzy, w nastolatku potrafią dostrzec partnera i traktują go z szacunkiem. Doświadczają tego uczniowie grupy „ToNiePrzejdzie 2.0” z Międzynarodowego Liceum Paderewski w Lublinie. Pracowali z nimi: Bogdan Renczyński, aktor Tadeusza Kantora, Piotr Urbaniak, Wojciech Leonowicz, Anna Branny, Urszula Grabowska, Dariusz Starczewski, Katarzyna Bąk Chuchacz z Teatru Bagatela, Anna Syrbu, Marcin Kalisz, Wojciech Rzehak, Jakub Roszkowski z Teatru Słowackiego.

Teatr szkolny nie potrzebuje nagród, nie potrzebuje rywalizacji. Nie dyplomy, nie statuetki, nie tytuły stanowią o jego sile. Najważniejsze jest, by uczniowie mogli czerpać radość z samego procesu tworzenia – z prób, improwizacji, ciężkiej pracy, przyjaźni i zabawy. Teatr w szkole powinien być przestrzenią wolności, ekspresji i odkrywania siebie. Odkrywania, że scena jest miejscem, gdzie można popełniać błędy, próbować na nowo, przekraczać własne granice — bez presji ocen i porównań.
Niestety wciąż zdarza się, że bywa on traktowany jedynie jako rozrywka. Dla niektórych to tylko sposób na wypełnienie wolnego czasu lub forma „ładnej dekoracji” szkolnych uroczystości. A przecież prawdziwy teatr, zwłaszcza ten edukacyjny, nie polega na prostym odtwarzaniu ról i scenek, które każdy zrozumie. Jego zadaniem jest prowokowanie do refleksji, budzenie wrażliwości i odwagi myślenia. W teatrze nie chodzi o to, by „być na fali”, jak powiedziałby Kantor, czyli zaspokajać mody i oczekiwania publiczności, lecz by „być falą” – siłą, która sama porusza, burzy stary porządek, zmienia, inspiruje.

W dobie technologii, szybkich informacji i natychmiastowej gratyfikacji teatr wydaje się czymś z innej epoki – wymagającym skupienia, ciszy, cierpliwości. Tymczasem właśnie takich wartości najbardziej dziś brakuje. Teatr uczy uważności, empatii i refleksji – cech, które są fundamentem humanizmu. Warto więc powtarzać, że teatr w edukacji nie jest dodatkiem, ale jednym z jej najważniejszych filarów. To przestrzeń, w której młody człowiek może doświadczyć prawdy, piękna i wspólnoty. Teatr pozwala odkryć, że nauka to nie tylko zdobywanie informacji, ale także kształtowanie wrażliwości i charakteru, rozwijanie kreatywności.

Słowa Tadeusza Kantora „Nie potrzeba być ciągle na fali, trzeba być falą” mogą i powinny być mottem dla wszystkich, którzy wierzą w siłę edukacji artystycznej. Bo bycie „falą” oznacza odwagę – przeciwstawienie się schematom, modom i krótkowzrocznemu myśleniu. To gotowość do tego, by tworzyć przestrzeń dla młodych ludzi, w której mogą wzrastać, szukać, pytać i czuć. Teatr nie jest rozrywką dla mas. Jest sztuką, która zmienia człowieka – uczy patrzeć głębiej, słuchać uważniej, czuć mocniej. Dlatego jego miejsce w edukacji jest tak ważne. Bo dopóki w szkołach będzie przestrzeń na sztukę, dopóty wychowanie będzie naprawdę pełne – nie tylko intelektualne, ale też duchowe i emocjonalne.
Przeczytaj też: Gen Z i Alfa – czyli z kim pracujemy?
Bibliografia:

Cezary Potapczuk – nauczyciel teatru w Międzynarodowym Liceum Ogólnokształcącym Paderewski w Lublinie. Posiada ponad 25 lat doświadczenia pracy w mediach – prasie, radiu, telewizji. Opiekun szkolnej grupy teatralnej ToNiePrzejdzie 2.0.